Dumny z Polaków! Koszarek i Ponitka pokazują klasę w koszykarskiej Lidze Mistrzów!

Po zwycięstwie Asseco Prokomu nad Albą Berlin, chcę zakomunikować, że jestem dumny - z Polaków! Z Łukasza Koszarka i Mateusza Ponitki. Uwaga, to będzie długi wywód.

W środę świetne zawody w piłkarskiej Lidze Mistrzów rozegrali Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek. Następnego dnia widziałem w internecie masę arytkułów nad zachwytem nad dwójką zawodników Borussi Dortumnd. Nie spodziewam się, że w piątek wszystkie media będą piać z zachwytu nad Koszarkiem, czy Ponitką, ale z mojej strony, aż mnie nosi, aby opowiedzieć Wam, jaką dobrą robotę wykonują dwaj reprezentanci Polski w Asseco Prokomie na parkietach Euroligi.

Ktoś może zapytać, ale co to jest Euroliga i jaki poziom reprezentuje. Otóż, jest to najwyższa klasa rozgrywkowa na Starym Kontynencie i rywalizują w niej najlepsze zespoły wśród nich Asseco Prokom. Pierwsze dwa spotkania nie należały do udanych zespołu Kestutisa Kemzury, ale czwartkowy z Albą Berlin już tak.

- Dzięki, odblokowało się - tak odpisał mi na SMSa Koszarek, kiedy tuż po zakończeniu przesłałem mu gratulacje.

Zespół się rzeczywiście odblokował, ale on i Mateusz Ponitka od samego początku prezentują bardzo wysoki poziom. Być może nie byłbym aż tak zadowolny, gdyby nie fakt, że obaj koszykarze debiutują w rozgrywkach Euroligi. Koszarek dość późno, bo w wieku 28 lat, a Ponitka mając 19 - idealnie.

Pamiętam jak latem, podczas spotkań reprezentacji Polski, śmiano się z Łukasza Koszarka. Typowa szydera. - Gdzie on pasuje do Eurolgii - można było wyczytać na różnych forach. Było to po meczu z Finalndią, gdzie liderem był Peterri Koponen, etatowy gracz euroligowych klubów, dziś koszykarz Khimek Moskwa. Po dobrych spotkaniach może nie brzmi to zbyt wiarygodnie, ale nie zgadzam się z opinią, że ''Koszar'' nie da rady na poziomie Euroligi. Od kapitana reprezentacji Polski bije spokój, do tego świetnie wykorzystuje swój nienaganny kozioł i efekt jest całkiem przyzwoity. Tydzień temu do Trójmiasta zawitała Uniacaja Malga, której trenerem jest istny nestor europejskich szkoleniowców Jasmin Repesa. Zapytałem go, co sądzi o Koszarku.

- Lubię go. Ma 28 lat, a na parkiecie podejmuje decyzje, jakby miał 35! Świetnie panuje nad piłką, a doskonały przegląd pola, do tego potrafi grać na dwóch pozycjach - mówi chorawcki szkoleniowiec. - Dziwi mnie jednak, że tak późno trafił na parkiety Euroligi - dodaje.

Nie tylko Repese to dziwi. Jednak, jak to mówią, późno niż wcale.

- Łukasz, ale jak oglądałem wasz pierwszy mecz, to widziałem, że długo zwklekałeś na oddanie pierwszego rzutu. Nawet myślałem, że trochę się boisz - zagaiłem do Koszarka, tuż przed drugim meczem z Unicaja.

- Tak, wiesz... Pamiętam, że miałem czystą pozycję, ale mówię, nie, to jeszcze nie teraz - odpowiedział.

W wygranym meczu przeciwko Albie Berlin Koszarek zaplikował niemieckiej drużynie 12 punktów i 2 asysty. Po drugim celnym rzucie za trzy punkty, zacisnął pięść i pewnie pchnął całą rekę do przodu, ku swojemu zadowoleniu.

Notabene, czy widzieliście słynny rzut Koszarka, o którym wcześniej wspomniał komentatorom TVP Sport?



O drugim koszykarskim bohaterze już raz miałem okazję pisać na NaTemat.pl.

Mateusz Ponitka, koszykarska nadzieja Polaków, o swoim debiucie w Asseco Prokomie

Wówczas Mateusz Ponitka był świeżo po przeprowadzce z Warszawy do Gdyni, dopiero wdrażał się w system gry mistrzów Polski, a na głowie miał jeszcze maturę. Andrzej Adamek, dziś asystent Kestutisa Kemzury, a wtedy pierwszy trener Asseco Prokomu, wykorzystwał Ponitkę głównie w obronie. Teraz ostrowianina widać już po dwóch stronach parkietu.

Kilka miesięcy temu rozmawiałem z jednym ze słoweńskich trenerów. Między innymi zamieniliśmy dwa, trzy zdania na temat Mateusza. Nazwiska szkoleniowca nie podam, bowiem jestem ciekaw, co mi powie, gdy spotkamy się przy najbliższej okazji.

- Ponitka to wczesnorozwojowiec (w nomenklaturze koszykarskiej tak właśnie określa się, koszykarza, którego ciało szybko nabiera masy i mięśni). Wszystko jest z nim ok, rozumiem, dlaczego tak bardzo podniecacie się w Polsce na jego temat. Wiesz jaki ma on jednak problem? Nie ma rzutu i przez to nie zrobi większej kariery.

Hmmm.. Na tamten czas rzeczywiście Ponitka słabo rzucał. (Było to tak naprawdę uwarunkowane innymi aspektami.) W ogóle koszykarscy eksperci w kontekście Polaka wypowiadali się, że właśnie nad tym elementem musi przede wszystkim popracować. Nie wiem, co Mateusz robił po powrocie z reprezentacji Polski, ale ostatnie jego występy pokazują, że chyba tylko rzucał... Rzucał, rzucał i rzucał.

I co? Dziś jednym z głównych atutów Mateusza Ponitki są jego rzuty - celne trzeba dodać. W pojedynku z Albą Berlin trafił dwukrotnie. Nie były to jednak punkty, które nie miały żadnego znaczenia. Asseco Prokom dzięki temu skutecznie odskakiwał na kilka oczek. Jedyny jaki mam zarzut do Ponitki to, że czasami sam utrudnia sobie życie. Wchodzi pod kosz - jak to mówi Wojciech Michałowicz - i próbuje reversowych zagrań, czyli biegnąc z prawej strony kosza, próbuje kończyć z lewej. Ale to cały ''Ponita'' - ambitny i sportowo bezczelny.

- Teraz gdzie jedziemy? Chyba do Tel-Avivu. OK, może być. Maccabi to mocny zespół, zdajemy sobie z tego sprawę, ale nikogo się nie boimy - powiedział dla Canal+Sport Ponitka - dodaje.

Ważną rzecz Mateusz powiedział na początku rozmowy z Michałem Łopacińskim. - Szkoda tego meczu z Unicaja Malaga. Tak, byśmy mieli dwa zwycięstwa.

Asseco Prokom w tej edycji Euroligi pewnie nie osiągnie spektularnego sukcesu. Sporym zaskoczeniem i tak byłby awans do Top 16 koszykarskiej ''Ligi Mistrzów''. Choć dla mnie w tych rozgrywkach najbardziej istotna jest postawa polskich zawodników. Właśnie Łukasza Koszarka, Mateusza Ponitki, Adama Hrycaniuka, Piotra Pamuły, Piotrka Szczotki i Roberta Witki. Na razie rozpisałem się tylko o pierwszych dwóch, a o kolejnych pewnie wpisów też nie zabraknie.

Pozdrawiam,

Paweł

PS. Najlepsze momenty spotkania Asseco Prokom - Alba Berlin. Ostatnie akcje to przypomnienie popisów Mateusza Ponitki.

Trwa ładowanie komentarzy...