Kluby PLK mają gdzieś młodych koszykarzy

- Liga wprowadza limity o Polakach, a ich nie ma - cały czas powtarzają przedstawiciele klubów Tauron Basket Ligi. Oczywiście, trudno ich znać, skoro nikomu nie chcę się ruszyć czterech liter i wybrać się do Sopotu na Mistrzostwa Polski U20.

Koniec pierwszej połowy meczu WKK Wrocław - Rosa Radom, zaczynam rozglądać się za kimś z kim można byłoby porozmawiać. Szukam koszykarskich osobistości, konkretnie osoby z klubów TBL. NIE MA! Nikogo! Nie liczę oczywiście przedstawicieli Trefla Sopot oraz trenera Andrzeja Adamka z Asseco Prokomu, którzy byli ''u siebie'' Czy to jest poważne? Na turnieju wielu zawodników, którzy z racji przepisów PLK, zaraz będą pukać do bram klubów ekstraklasy. Niestety, będą pukać do nich agenci, którzy oczywiście znaleźli czas i przyjechali do Sopotu. Dla nich oczywiście jest to część pracy, ale czy dla dyrektora sportowego klubu X też nie powinno być?

Będąc dziś w Słupsku na meczu, pytam się prezesa Energi Czarnych Andrzeja Twardowskiego, dlaczego nikt z klubu nie pojechał oglądać młodych koszykarzy. - Miał jechać Marcin Sałata, generalny menedżer, nie pojechał? - mówi. Nie widziałem, ale już idę sprawdzić. - Nie znalazłem czasu, naprawdę! Mieliśmy tyle roboty w biurze, że szkoda gadać - tłumaczy się Sałata. - W czwartek miał być Mirosław Lisztwan na kilku meczach - dodaje. Znajduję asystenta Andreja Urlepa i pytam, czy był na którymś spotkaniu. - Nie, nie mieliśmy czasu przed wieczornym pojedynkiem z Asseco Prokomem - odpowiada. (Energa Czarni w czwartek była w Gdyni)

Jacek Łączyński, pierwszy Polak, który trafił za trzy, a dziś trener młodzieży, komentuje całą sytuację jednym słowem - kompromitacja. Trudno się z nim nie zgodzić. Kiedy opowiadam różnym osobom o ignorancji klubów PLK, większość z nich się śmieje i załamuje ręce. Oczywiście, brzmi to absurdalnie, jednak jest to niedopuszczalne. - Zupełnie mnie to nie dziwi, polskie kluby nigdy nie przejawiały zainteresowania takimi turniejami - komentuje jeden z czołowych polskich agentów. - Co ciekawe skauci z Włoch nie mieli problemów, aby przyjechać - dodaje.

Liga kontraktowa miała zachęcić kluby z ekstraklasy do budowania kadry na kilka lat. Przepis o dwóch Polakach na parkiecie do sięgania po młodych koszykarzy. Wydawałoby się logiczne, że w takim razie na hali 100-lecia w Sopocie powinno się roić od dyrektorów sportowych, czy osób odpowiedzialnych za budowę drużyn Tauron Basket Ligi. Trudno jednak o logikę w działaniu polskich klubów, skoro w Zielonej Górze do tej pory nie mogą się zdecydować, którymi Polakami chcą walczyć o tytuł mistrza Polski.
Trwa ładowanie komentarzy...